kids

Twój nowy blog

Małe Ciche ferie

0

Jak co roku i tym razem udało nam się wyruszyć na tygodniowe ferie w Tatry. Naszym priorytetem jest nauka jazdy na nartach, aby jak najszybciej wyeliminować opłaty za instruktorów. Tola zrobiła znaczące postępy i właściwie możemy już uznać, że jest mistrzem nart. Sama szybko zjeżdża, sama wjezdza na orczyku i slalomem. Jagoda w trzecim dniu naszego pobytu też radzi sobie doskonale i też juz sama zjeżdza, ale jeszcze boi sie orczyka. Jaś jeżdzi z noskami i daje sobie doskonale rade. Mamas siedzi w domu u gazdziny i wie to wszystko z opowieści wieczornych, a odbije sobie za kilka lat i zostanie królowa stoków.

Warunki mieszkaniowe mamy wielroodzinne. My 6-osobowa ekipa w jednym pokoju 5-osobowym a nasi towrzysze rumani w 5 osób w 3-osobowym, wiec jest ciekawie, a chaos i hałas przerasta czasami nas wszystkich dorosłych. Przydałby sie spiderman z supermanem a i batmanem byśmy nie pogardzili. Wybranie sie z domu i ubranie 6 maluchów to wyczyn nie lada i w mam talent zdobylibysmy pierwsze miejsce. Koordynacja szlaików czapek i rękaiwczek, które wyschły a które sa jeszcze mokre to zadanie.

Jaś ośwadczył sie średniej córce gażdziny Kindze, jest jeszcze najmłdosza Marysia, wiec jak Kinga, ładna 20-latka nie zaczeka na Jaśka to jest jeszcze jakas szansa. Jas biega do dziewczyn w kadej wolnej chwili do kuchni i je czaruje swoim trzyletnim urokiem, chwilowo to działa.

A po obiedzie chodzimy na sanki z mamas. Turalmy sie po puszystym sniegu, zbiegamy z najwyzszych górek. wpadamy po pas w zaspy i jestesmy cali czerwoni na buziach.

gdy dzieci nie ma w domu

1

Jest naprawde pięknie:

1. jest cicho, nikt nie krzyczy, nie płacze, nie wchodzi na mamas i krzycz badź konikiem

2. nie krzyczy nad Klara i nie kładzie sie na jej głowe

3. nie kłóci sie i nie bije

4. moge w spokoju skorzystac z toalety, nikt nie wali w drzwi z okrzykami: mamo wyjdz!!!!, a nawet o losie moge sie bardzo długo i spokojnie wykąpać oraz zrelaksować w łazience

5 zrobic pranie i jak wyschnie od razu poukładać na półce, a nawet gdyby mi to przyszło do głowy, mogłabym poprasować

6. obejrzec wszystkie zaległe teledyski, zobaczyc skyfall, wszystkie video muse i gołą klate CHrisa w Audioslave,

7 przeczytac całą stronę na raz w gazecie lub książce

8. i uwaga najważniejsze!!!!! NIE GOTOWAC!!!!! dla kazdego co innego, piegorgi naleśniki kanapki obiad, mamo jestem głodna/y, tego jeść nie będę, za pół godziny trzeba zrobic kolacje w domu nic nie ma!!!!!

9. posprztac i uwaga!!! ten porzadek utrzymac, to jest szok, nie godzine czy dwie, ale nawet cały dzien i rano wstaje i jest porzadek a podłoga umyta jak ja myłam jeszcze wczoraj i pod stołem tez aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

fazit?

dzięki Bogu, ze to tylko 4 dni inaczej dostałabym chyba jakies strasznej depresji

Ferie

0

Tatas zabrał starsze potomstwo i wyruszył po pierwsze szlify narciarskie. Mamas została sama z Klara i tez ma długooczekiwane ferie. Plany ma szerokie: wyspać sie i posprzątać góre i strych, oby sie chociaz wyspac udało. Klara jest nocnym markiem, budzi sie o 3 i rozpoczyna aktywny dzien, mamas próbuje jej przekazac, ze to jednak noc i dzis było noszenie dwie godziny. W domu przyjemna cisza, którą mozna sie napawac. Nikt po mnie nie skacze i nie krzyczy, nikt nie płacze i moge sobie poogladac wszystkie zakazane programy tv, aby sobie przypomniec dlaczego sa zakazane.

Dzieci pojechały na stoki lubelskie, zeby sie rozjezdzic przed faktycznymi feriami w Małym Cichym jak co roku. Tola ma w tym roku przedszkole narciarskie i zobaczymy jak pójdzie Jagodzie, bo ona raczej spryciula jest i sprawna. Są u babć z tatą do wtorku, a ja nie muszę w zwiazku z tym gotować.

Przypomniam sobie, jak to jest jak sie ma jedno dziecko, bo to jakby dzieci nie było, ale tak w samotności Klara zdaje sie być bardziej męcząca. Ogólnie jest dziewczynką wesołką, cały czas  sie śmieje, chyba ze zbliza sie wrzeszczące i skaczace rodzeństwo, to ja jeszcze chwilowo przeraża, ale myśle, ze to sie lada dzien zmieni. Z Klara rozpoczynam rehabilitacje, bo jest niesymetryczna i ma za duże napięcie. Zobaczymy, co to będzie.

Klara

4

Klara przybyła do nas 15 września 2013 roku. To była sobota właśnie mieliśmy jechać na eucharystie, a wczesniej przy inhalacji obejrzec jeszcze troche jakas barbie …. gdy nagle nieoczekiwanie pojawiły sie konkretne objawy. Jako że konkretne objawy miałam już od dwóch miesięcy ojciec dziecka, szanowny małżonek zignorował moj napięty wyraz twarzy. Ale sytuacja zaczeła nabierac tempa i po wejsciu do wanny i łyknięciu dwóch nosp okazało sie, ze Klara jednak wychodzi i to już za chwile. Pędziliśmy przez miasto niczym nieustraszeni pogromcy aczkolwiek przy dworcu głównym nasza położna kazała ściagac spodnie i szykowac sie do porodu w aucie. Gdy usłyszał to malżonek dodał gazu do dechy i udało sie doczołagc do izby przyjec na której to przyszła na świat włochata Klara. Klara uwaga ważyłą 4200!!!! tak 4200 i to nie jest ewidentnie chłopak. Okazało sie ze przy wadze 4200, jak wyjdzie głowa to nie jest koniec porodu tylko jego aktywny środek i to był hardkore. teraz moge byc bardzo z siebie dumną wieloródka która urodziła dziecko 4200.
Imie Klara wybrał tatus, mamusia chciała Mele.
Klara oczywiście płakała na poczatku i mamas juz zaczynała popadac w kryzys, gdyz dziecko nie spało w ogóle a tylko na rękach mamasowych, co przy pozostałej aktywnej trójce było trudne i tak to mamas natrafiła w swoich licznych zbiorach na płyte szczęsliwe niemowle i własnie ta o to płyta uratowała mamas i klaras, gdyz okazało sie, ze trzeba słuchac sie straszych pokolen i zawijac dziecko w kokonik, bo w kokoniku to jak u mamy w brzuchu i od tej pory nastał high life

Dzień terminu

3

12 września 2012 dzien mojego terminu, drugiego terminu dodam, pierwszy był 5 września, a ja już dwa ostatnie tygodnie sierpnia byłam na sto procent pewna, że to jest kwestia minut;

od miesiąca mam skurcze, czasami regularne, jestem wielkim wielorybem, grubym grubasem, chodzić nie moge, bo jak wstaje to dzidzia tak naciska na dół, ze wszystko boli; zgaga jest tak straszna i pojawia sie nawet po wodzie!!!! założenie pończochy przeciwżylakowej trwa jakies 15 minut, a muszę w niej urodzić i tak myśle, jak ja ją założe, jak mnie złapią kurcze??? dzidzia na ostatnim usg ważyła 4220:) wiadomo, ze to moze byc mniej ale o 300 gram czyli 3900:) jest tak duża, że mam wrażnie, że za chwile wyciągnie noge buzią a małe paluszki nosem moim oczywiście;

ostatnie momenty przed porodem sa piękne, stan iście błogosławiony, a najśmiesznejsze sa inne kobiety, które wpadaja w zachwyt na mój widok i mi zazdroszczą:))))

a może ja nie urodzę? może ja już tak zostane do końca moich dni

4 rano, Miedzeszyn i ja

17

Jest 4:42, obudziłam sie (Jaś mnie obudził) o 3 i sen sobie gdzieś polazł i nie chce wrócic, powinnam teraz spac końskim snem i nawet sie nie ruszyc, dzis jedziemy do babć na dwa tygodnie przede mna godziny pakowania; a ja pewnie usne o 6 rano; na wszellki wypadek zjadłam sniadnie, zeby to przetrwac;
każda ciąża to jest ciąg zaskakujących niespodzianek, z Tola przytyłam jakies 30 kilo i wygladałam jak gruby wujek, z jaskiem nawiedziła mnie rwa kulszowa i trzy miesiace chodziłam na czworakach, a obecnie z ta najprawdopodniej dziewczynka na lewej nodze pojawiły sie takie żylaki, ze nawet kroku dac nie moge, bo okazało sie, ze żylaki oprócz tego, ze wygladaja okrutnie to jednak gorzej bola i tak to chodze sobie w upały w rajstopach przeciwzylakowych 140 den i dostaje udaru mózgu; 
a na dodatek w każdej ciązy nie moge spac, dziewczyna w brzuchu już jest duza waży ponad dwa kilo i troche zaczynam sie lekac co bedzie dalej z wakacjami; nie chciałabym jej poczac na jakichs dzikich kaszubach tylko u nas z Mary Romanowska, co i tak sie raczej nie powinno udac:)
ze zmeczenia wsciekam sie na dzieci i bardzo mi ich szkoda;
Tola pomaga jak tylko może, sprzata, rozładowuje zmywarke i cudownie szaleje na podwórku z sasiadkami, na lewej nodze zrobiła jej sie brodawka i to jest okropne, ale przynajmniej nowe medyczne doświadczenie, bo z metodologii lecznia zapalnia ucha, zapalania oskrzeli i płuc jestem juz mistzrzem, tylko recepty mi dajcie; Tola czesze mi włosy i to jest moja ukochana zabawa, bo kazdego dnie otwiera na nowo swój salon fryzjerski przez przeciecie wstegi i zaczynaja obie z jagoda myc mnie i czesac;
Jagoda tez rozkwitła bez przedszkola, jest cały czas uśmiechnieta i szaleje, tez ma na nodze brodawki niestety w liczbie dwie, ale jestem zdecydowana połozyc im kres; Jagoda to nasz domowy szaleniec, któremu nigdy nie wiadomo, co wpadnie do głowy, ostatnio kopneła nóżka w płot i rozleciały sie cegły;
Jas został wreszcie przeniesiony na dziewczyn do pokoju, a usypianie teraz to jest sztuka dla sztuki, jas z jagoda oboje o podobnych temperamentach szaleja, ale za to jas z tola obie uwielbia słuchac czytanie książeczek, i tak walczy tatas wieczorami, bo mamas wieczorem nie może ruszyc brzucha z sofy;
a Jas zapytał ostatnio mamas zapatrzony z miłościa totalna: mamo czy Ty jestes aniołem?
i mamas rozpłyneła sie w miłosci zachwycie i uwielbieniu i tak jej zostało

podwzrotnikowa histeria

3

to moja druga ciąża w takich upałach i każdego dnia powtarzam sobie, jeszcze tylko dwa miesiące, dwa miesiące to jak nic, jak z bicza strzelił, zaraz o wszystkim zapomne;
w sobotę wrócilismy z pierwszej tury wakacyjnej kierunek Bałtyk; byliśmy dwa tygodnie nad morzem w Kopalinie i było wspaniale, bo nad polskim morzem oraz nad morzem w ogóle jest wspaniale, pogoda była w cięzką kratkę i raczej chłodno-zmina a biorąc pod uwagę, że pojechalismy z zapaleniem ucha u jagody i jana, to troche było chorobowo, ale i tak każdego dnia byliśmy na plazy, pierwszy tydzien z dziadkami a drugi z tatasem; raz dzieciory weszły do wody po pas w kaloszach i spodniach, a kąpanie było chyba nawet jakies trzy razy;
plaża w Kopalinie jest przepiękna, a tuż obok jest nowopowstały Sea Park w Sarbsku, który każdemu polecam, bo oprócz fokarni i fajnego palcu zabaw, ma świetne i pełne emocji muzemu 5D pływających dinozaurów z szalonym rekinem na zakończenie;
zwiedzilismy równiez park jurajski w łebie, również bardzo fajny, też z palcem zabaw, z wioska indiańska, kinem, i tysiącem atrakcji, ale po tej wyprawie mamas myślała, ze urodzi dzidziusia w te sama noc
po powrocie znad morza okazało sie, ze sa Jagody imieniny, o których udało nam sie zapomniec chwilowo; z tej okazji odwiedzilismy najlepsza przyjaciólke Gabe, gdzie zostawilismy jaśka i tolke a sami z jagódka pojechalismy na lody i plac zabaw; wszystkie dzieci stwierdziły zgodnie, ze to nie fair, ze jagoda ma tak fajnie, a jagóda na skrzydłach szczęścia szalała z obojgiem rodziców;
a dalej to juz tylko Sahara, dzungla amazońska, tropiki

moja droga pielucho na wieczny czas!!!!!!!!
niedziela: 10 czerwca 2012
 dziewczynki nie przeczuwajac Wielkiego Dnia pojechały szczęśliwe i radosne z tata na kajaki w wielkiej ekipie przedszkolno-szkolnej pływać rzeką Radomka, a mamas z Jasiem, który miał dziwna gorączkę została w  domu i również niczego nie przeczuwając wraz z ciocia Ola obejrzała Sex w wielkim mieście -  w ramach oddawaniu sie słodkiemu nieróbstwu i błogiemu lenistwu
trzeba jeszcze dodac na wszelki wypadek, że od maja czyli od pierwszych ciepłych dni postanowiliśmy zarzucic pieluchę i rozpocząć przygode z nocnikiem; początek oczywiście feralny jak zwykle, jasiek na widok nocnika wrzeszczał, zmykał ile sił w nogach w najczarniejsza dziurę i omijał nocnik dalekim łukiem, a ponieważ mamas tarci wszelkie siły do walki postanowiła przyjąc to z wyrozumiałością i totalnym luzem; i tak dotrwalismy do wczorajszej niedzieli, w czasie tego miesiąca jasiek zasikiwał regularnie wszystko co sie dało w okolicy ewentualnie znosił sympatyczne kupki po najbliżyszm terenie; na nocnik wprawdzie juz siadał, ale tylko tak, zeby sobie posiedziec z mamas, i nie pomagało nawet przekupstwo, które zawsze pomoga czyli czekolada i żelki!!!!!
tak wiec wracając do wczorajszej niedzieli, siedzimy sobie z ciocia Ola i mała Wernika a Jas mówi, mama siku! nie sikajac jednoczesnie w majty; mamas leci przynosi nocnik, a jas siada i robi siku do nocnika aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
ale mamas postanowiła nie popadac w zbytnia euforie i poczekac co bedzie dalej, a jas po południu przy Toli i Jagodzie poprosił o nocnik i sie wysikał!!!!!!!!!
ludzie co to była za radość, wszyscy dostali po zelkach i ciasteczkach, jaśka podrzucalismy do góry i bili brawo, mam nadzieje, ze wkroczylismy na droge nocnika juz na stałe; i bedziemy mogli rozpocząć spanie bezpieluchowe; rok temu Jaś zaczął chodzić, w tym roku może rozstanie sie z pielucha i zostanie starszym bratem;

poza tym ogladanie filmu seks w wielkim mieście przy dwulatku to był poroniony pomysł i wszystkim odradzam, to juz lepiej mecz na euro sobie zapodac, nigdy nie wiesz kiedy wyskoczy naprawde hardkorowa scena erotyczna i Jaś załapał sie na dwie, co go sparaliżowało; czy zapomnie?
poza tym Toli urosło wielkie gumowe ucho, jak tatas sie zapytał o tytuł filmu:)

chłopaki nie płaczą

4

Jaś uderzył sie dziś w głowę o poranku i Tola powiedziała do niego chłopaki nie płacza! zamarłam, bo jest to zdanie, którego unikam jak ognia; skąd ona to wzięła?
i tak mam dylemat czy przesiąknięta lewackim genderem nie popadam w jakies przegięcie?
czy jak powiem ze chłopaki nie płączą to automatycznie wychowam bezmózgowego samca alfa o profilu cięty macho, który nie odróżnia podstawowych uczuc,
a może jak powiem, ze płączą to będę miała w domu takiego doroslego rozpieszczonego cieniasa, który sie nad sobą użala
takie to mnie trapią rozmyślania o pranku przy myciu zębów;

dzien dziecka

0

ale najpierw jeszcze dzien mamy ciąg dalszy:
przedstawienie u Toli w szkole czyli w zerówce; Tola występowała solo, mówiła wierszyk i w ogóle sie nie bała, były nawet wspólne tańce z mamai i mamas sie potwornie wzruszała, łzy łykała krokodyle, a Tola cała w uśmiechu śpiewała, że mnie kocha i potem cały dzien mówiła tylko mamo kocham Cie najbardziej na świecie; ogólnie Tola jest teraz we mnie szalenie rozkochana i jestem mamą najlepsza na świecie:) a pani psycholog kazała Toli narysować mamas to Tola nie mogła bo powiedziała, że nikt nie potrafi narysowac mamas bo jest taka piękna! no cóż, prawda jak nic!

a dzis dzien dziecka i mamas sobie zapalnowała totalnie bezstresowe wychowanie:
najpierw na śniadanie wymarzona nutellz z bułką, Jaś zlizał tylko nutelle
potem przedszkole/szkoła, gdzie też było dużo atrakcji między innymi lody
a po szkole pojechaliśmy ze względu na deszcze i zimnotę do sali zabaw kubuś i mamas sobie posiedziała i poczytała a dzieci szalały; dziewczynki sie cudownie opiekują jasiem; który bardzo sobie dobrze wszędzie radę daje a tam gdzie nie daje, może zawsze liczyc na którąś z sióstr i mamas odczuła jakies minimalne zwycięstwo wychowawcze… chociaż nie jest do końća pewna swych zasług
Jagoda cały czas czuwała, zeby jas nie spadł, a Tola nosiła go na rączkach, a obie pilnowały, żeby sie nie zgubił
po sali zabaw i jajkach niespodziankach wyruszlismy na pizze do restauracji, gdzie mozna zobaczyc jak pan kucharz robi pizze z bliska dzieki czemu czas sie nie dłuży, a mamas znowu szczęśliwa, ze nie musiała dzis nic gotowac; po pizzy już  w domu i piżamach obejrzelismy po angielsku pana poppera i pingwiny, jako ze nikt nic nie zrozumiał udalismy sie wykończeni do łózek bez mycia!!!!!!!!
i to jest własnie idealny dzien dziecka dla mamas, fanki wychowania bezstresowego


  • RSS